Zapraszamy:

pn-pt - 9.00-18.00
sobota - 8.00-14.00

bpmonki@wp.pl

85 716 27 43

Wspomnienia Jadwigi Koleśnik

Jadwiga Koleśnik-urodziła się 6 marca 1925 roku w Grajewie (województwo podlaskie). Pochodzi z wielodzietnej rodziny robotniczej. Jest  starszą siostrą mojego dziadka Czesława, ze strony mamy. W Grajewie spędziła swoje dzieciństwo. Czasy w których przyszło jej żyć, nie sprzyjały zdobywaniu wykształcenia. Jako najstarsza córka pomagała w pracach domowych, opiekowała się rodzeństwem. Ciepło wspomina postać swojej babci:

Przed wojną, babcia uczyła nas różnych robótek-wyszywania makatek na suknie, robienia ozdobnych dywaników z gałganków czy choćby szycia lalek ze szmatek. Babcia opowiadała nam bajki. Wszystkie dzieci siadały dookoła niej i słuchały, słuchały…”

Po chwili zadumy dodaje:

„Wszyscy zbierali się wieczorami w naszej kuchni, bo była bardzo duża.

Ktoś głośno czytał książkę lub opowiadał jakąś historię, a inni słuchali. Kobiety przędły wełnę, szyły, robiły na drutach. To były długie i ciekawe wieczory.”

W 1939 roku Niemcy spalili jej rodzinny dom.

„Niemcy idąc przez Grajewo palili po drodze wszystko. Gdy weszli na naszą ulicę, podpalali domy po kolei. Spalili nasz dom, obok domy kuzynów… nie mieliśmy gdzie się podziać, straciliśmy wszystko. Spaliśmy na słomie rozesłanej na podłodze, bez żadnego przykrycia, w opuszczonym przez Żydów, zniszczonym budynku."

Kilkakrotnie, jak sama mówi, cudem uniknęła śmierci.

„Niemcy spędzili nas na plac, na trawę, nie pozwolili się ruszyć i już mierzyli do nas z karabinów… gdy zobaczyli ogień. Nieopodal sąsiad smalił świniaka, a Niemcy myśleli, że ten człowiek daje znaki zbliżającym się Rosjanom. Zajęli się nim, a wtedy zebrani na rozstrzelanie ludzie zdołali uciec… Podobne sytuacje zdarzały się jeszcze wiele razy, ale chyba miałam żyć…”

Przez jakiś czas mieszkała u kuzynów w Mieruciach, pod Grajewem. To były tereny bombardowane przez Niemców.

„Naloty były w dzień i w nocy. Chowaliśmy się wtedy do ziemianki… nie zawsze jednak wszyscy zdążyli się ukryć. Pewnej nocy, około 2.00 podczas bombardowania zginęło 5 osób z jednej rodziny. Zginęła wujenka, jej dwoje małych dzieci- bliźniaki i jeszcze dwóch kuzynów… to były makabryczne obrazy… czasem strzępy ludzkich ciał zbieraliśmy wszędzie… Ginęły też zwierzęta, konie, krowy… Mi jakoś udało się przeżyć…"

Trzy lata później wywieźli ją, jaką siedemnastoletnią dziewczynę do roboty do Niemiec.

„Jechaliśmy w bydlęcych wagonach . Było zimno, brakowało jedzenia i wody. Nie wiedzieliśmy co nas czeka, Byliśmy rozdzieleni z rodzinami. Gdy pociąg odjeżdżał, mój młodszy brat Czesiek długo biegł za pociągiem…”

Pracowałam tam przez trzy lata, jako pomoc domowa. Front zabrał ją później do lagrów.

„Najpierw pracowałam u Niemców w kuchni, w takiej ich knajpie. To była ciężka praca, cały dzień „na nogach”. Później opiekowałam się niemieckim dzieckiem. To była sześcioletnia dziewczynka. Niemcy traktowali mnie dobrze, ale nie wszyscy trafili tak dobrze jak ja. Polacy byli często źle traktowani, wyzyskiwani i poniżani …Tęskniłam za swoją rodziną, za domem, którego właściwie  nie było…”

W maju 1945roku rozpoczęła swą powojenną, pieszą wędrówkę do domu.

„Wracaliśmy pieszo, bo przecież nie było żadnego środka transportu. Spaliśmy pod gołym niebem, pod drzewami, w sadach. Czasem u dobrych ludzi. Często było głodno i chłodno. Wszystko było poniszczone, popalone… Trzymała mnie przy życiu chęć spotkania się z bliskimi. I wróciłam…”

W 1950 roku wyszła za mąż i zamieszkała w Mońkach. Nigdy nie pracowała zawodowo. Jako żona , matka a później babcia, zawsze zajmowała się domem. Ogromną jej miłością, od zawsze była działka. W dalszym ciągu hoduje na niej warzywa, owoce i kwiaty. Wśród kwiatów i śpiewu ptaków spędza dużo czasu, stąd zamiłowanie do przyrody. Pisała od dzieciństwa. Miała zawsze swoje zeszyty z zapiskami, wierszykami. Wciąż nosi potrzebą pisania. Oddaje się temu z pasją. Jej magiczna szuflada skrywa w sobie wiele zeszytów i luźnych kartek zapisanych wersami równych i bardzo kształtnych liter.

Nie zawsze było łatwo. Z łezką w oku mówi: „O kartki mego zeszytu z wierszami wujek wycierał brzytwę podczas golenia. Porwał mi go. Przepłakałam z żalu pół dnia. Pamiętam to do dziś.”

Swe wiersze musiała pisać w ukryciu. Kilka lat po śmierci męża wspomina:

„Mąż nie lubił, gdy pisałam. Ogromnie się złościł, uważał to za zbytek. Ale to było silniejsze ode mnie. Aby go nie denerwować, robiłam to potajemnie. Pisałam w kuchni, przy gotowaniu obiadu, na serwetkach, skrawkach kartek…”

Natchnienie znajduję w codzienności, bo proste codzienne sprawy składają się na jej barwne życie. Jest artystyczną duszą. Kolorowanymi nićmi wyszywa obrazy i ozdobne poduszki. Jej kartki wysyłane do rodziny z okazji świąt, imienin czy urodzin są niepowtarzalne, bo pisane wierszem. Od wielu lat, własnoręcznie wykonanym zabawkami, dekoruje choinki w Monieckim Ośrodku Kultury. Zdobywa nagrody i wyróżnienia. Ale szczególnie cieszy ją to, że nowym pokoleniom może pokazać jak wygląda choinka bożonarodzeniowa wyglądała dawniej. Jak sama mówi: „Te papierowe koszyczki i laleczki, łabędzie z orzeszków i pajacyki z wydmuszek to moje dzieciństwo i mój rodzinny dom.”

Jest osobą wyjątkową, posiadającą w sobie ogromną mądrość życiową. Emanuje ciepłem, dobrocią i radością życia. Swym ciepłem i życzliwością jedna sobie ludzi. Szczególnie mocno przyciąga dzieci. Potrafi nawiązać z nimi kontakt, a one lgnąc do niej chętnie opowiadają, śpiewają i mówią wierszyki. Z tą większą radością  autorka podkreśla fakt, że pierwszy tomik jej wydanych wierszy, to właśnie wiersze dla dzieci.

Skromność powstrzymywała Panią Jadwigę Koleśnik przed pokazaniem swych wierszy szerszej grupie czytelników. Na propozycję mojej mamy-Ewy Konopka, opublikowania jej utworów w formie książki zgodziła się z wahaniem i brakiem wiary w to, że są one wartościowe.

Tomik jej wierszy dla dzieci pt. „Z potrzeby serca” został wydany w 2006 roku przez Bibliotekę Publiczną w Mońkach. Ilustracje do wierszy stworzyli uczniowie monieckich szkół. Ilustracja wiersza pt.” Rak” jest mojego autorstwa.

Piotr Konopka

   
Wszelkie prawa zastrzeżone, kopiowanie materiałów zawartych na stronie niezgodnie z licencją Biblioteki Publicznej w Mońkach jest zabronione.
Projekt i wykonanie: strony internetowe Mońki | Na silniku: windu.org