Zapraszamy:

pn-pt - 9.00-18.00
sobota - 8.00-14.00

bpmonki@wp.pl

85 716 27 43

Wywiad Karoliny Waszczyńskiej z babcią

           WYWIAD Z BABCIĄ O II WOJNIE ŚWIATOWEJ

-Dzień dobry!

-Dzień dobry!

-Czy pamiętasz II wojnę światową?

-Trochę. Najbardziej pamiętam czas okupacji.

-Ile  miałaś wtedy lat?

-Miałam wtedy 18lat. Byłam już mężatką. Mieszkałam ze swoim mężem, twoim dziadkiem we wsi Mejły. Nie miałam jeszcze wtedy dzieci.

-Co najbardziej utkwiło ci w pamięci?

-Pamiętam jak do naszej wsi przychodziły wojska niemieckie. Niemcy byli w mundurach, mieli karabiny. Czołgi szły przez wieś. Za każdym razem nie spaliśmy po nocach i bardzo się baliśmy. Uciekaliśmy z domu i chowaliśmy się w okolicy . W 1942 r. w naszej wsi osoby urodzone w latach 1923-1924 zostały wyznaczone na roboty do Niemiec na kolei. Ja też urodziłam się w 1924 r ., ale nie brali tych co mieli rodziny. Z mojej wsi wzięli 5 młodych chłopców i 2 dziewczyny. Nie wiem co się później  z nimi stało. Niemcy również brali ludzi do innych prac, min. Do kopania okopów.

-Czy mogliście się temu sprzeciwić?

-Nie było takiej możliwości. Każdy protest wobec żołnierza niemieckiego był od razu karany śmiercią. Nie było można ich prowokować. W sąsiedniej wsi Sobieski ktoś z rodziny zaczął strzelać do żołnierza niemieckiego, to od razu cała rodzina została rozstrzelana. Niemiec bez wahania zabijał człowieka. Robił to odruchowo.

-Czy twój dom został zniszczony?

-Raz w dom uderzył pocisk. Trochę go naruszył, szczególnie belki. Dom był drewniany. Udało się jednak naprawić. Dom przetrwał II wojnę światową i mieszkałam w nim jeszcze przez długie lata.

-Kiedy wojska niemieckie opuściły waszą wieś?

-Było to zimą 1945 r. Wojska niemieckie wycofywały się , ponieważ przychodziły wojska rosyjskie. Niemcy zabrali ze sobą konie i krowy. Pakowali je na wozy. Świnie czasami też, ale z braku miejsca je od razu zabijali. Nam chcieli zabrać ostatnią świnię. Siostra się sprzeciwiła. Niemiec wymierzył w nią karabinem. Zaczęliśmy go prosić . Odpuścił i to cud, że jej nie zastrzelił.

-Dlaczego zabierali dobytek?

-Chcieli odciąć żołnierzy rosyjskich od żywności. Rosjanie jak przyszli to byli bardzo wygłodniali. Byli w mundurach ,mieli karabiny.

-Czy baliście się ich?

-Nie tak jak Niemców. Za Rosjan jednak musieliśmy opuścić nasz dom. Zabraliśmy tylko niezbędne rzeczy i wyprowadziliśmy się do rodziców do Bajek. W naszej wsi stacjonowały wojska rosyjskie, a w domach mieszkali żołnierze rosyjscy.

-Czy były jakieś  świadczenia na rzecz wojska rosyjskiego?

Rosjanie zabierali wozy . Trzeba było też przekazywać co roku kontyngent, tj. od naszego gospodarstwa 5 metrów zboża i mięso. Nie mogliśmy tyle uzbierać, więc pewnego dnia Rosjanie zabrali mojego męża do miejsca gdzie stacjonowali –do Hornostaj. Tam trzymali noc i dzień. On płakał i tłumaczył im, że  ziemia nie jest urodzajna, słabe zbiory.

-Co się z nim stało?

-Zmniejszyli nam kontygent o połowę i wypuścili twego dziadka do domu.

-Co jeszcze pamiętasz?

-Powoli wojska rosyjskie zaczęły się wycofywać i zaczęliśmy wracać do normalnego życia.

-Dziękuję za wywiad.

-Dziękuję.

Karolina Waszczyńska kl. I  T i

Wszelkie prawa zastrzeżone, kopiowanie materiałów zawartych na stronie niezgodnie z licencją Biblioteki Publicznej w Mońkach jest zabronione.
Projekt i wykonanie: strony internetowe Mońki | Na silniku: windu.org